Nie przeszkadza mi wtedy tak bardzo za duży nos, widzę nawet całkiem znośną twarz.
Przychodzą też dni, kiedy moje lustro przygniata mnie do ziemi.
Widzę wtedy te brzydkie i krzywe nogi, za szerokie biodra, kilogramy których powinno nie być.
Widzę puste oczy które nie chcą dłużej patrzeć.
Przypadkiem oglądam się w odbiciu szyby idąc ulicą, myślę sobie: czemu jestem taka okropna. Porównuje się z obcymi osobami, zazdroszcząc całkowicie.
Czasem przez krótką chwilę, wierzę że jestem całkiem ładna. To nie trwa długo, bo kiedy wychodzę z domu oczy ludzi krzyczą do mnie, że jest inaczej.
Ich spojrzenia rzucane w moją stronę są zbudzeniem z mojego kłamstwa.
Maszeruje ulicami jakaś taka nijaka. Dziewczyna gorszej próby, nie warta kochania. Każdy ciepły gest, słowo skierowane w moją stronę jak najcenniejszy skarb - a ja nie warta na nie.
Aniu, Tyś piękna jak Słoneczko :)
OdpowiedzUsuńSobie musisz się podobać, akceptować.
Nie ma ludzi, których uroda odpowiada każdemu.
Ważniejsze jest zadbanie o wnętrze.
Wtedy oczy same będą się uśmiechać :)
Odszukasz miejsce, w którym będziesz u siebie, zobaczysz!
OdpowiedzUsuńSzerokiej drogi!
Magdalena
Dziękuję! Jakie piekne!
UsuńJesteśmy przy Tobie!
OdpowiedzUsuńDziękuję moja kochana 😚😚
Usuń