poniedziałek, 16 lutego 2015

nie jestem głodna.



o co właściwie chodzi z tym moim jedzeniem?

Dwa lata temu chorowałam na dość poważną fobie społeczną. Skutkiem tej fobii była izolacja w domu, trzęsące się nogi, nie byłam w stanie czasem kroku wykonać, dni spędzane w łóżku bo bałam się ludzi, wszyscy i wszystko na mnie patrzyło.
Najgorzej jednak wspominam JEDZENIE. Nie byłam w stanie jeść w miejscach publicznych - moja twarz drętwiała, dziwne paraliże. Kiedy siłą zmusiłam się wejść do jakiegoś baru, restauracji ze znajomymi - odmawiałam jedzenia. Nigdy nie byłam głodna. Zamawiałam kawę dla świętego spokoju.
Mogłam jeść tylko w samotności. Bez ludzi. Nawet w swoim domu, kiedy w mieszkaniu ktoś był - nie jadłam.
Potrafiłam przetrwać kilka dni na jakimś batonie, jogurcie czy żelkach. Pamiętam pracę za granicą, kiedy pracowałam po 14 godzin - w efekcie spałam po 3 godziny... pamiętam znajomych którzy mi ciągle towarzyszyli... pamiętam tydzień nie jedzenia. Pamiętam siódmy dzień kiedy już mdlałam.
o co chodzi w tym wszystkim? chodzi mi o LUDZI.
Dalej to powraca... po prostu, nie mogę. Nie wiem czemu - mogę jeść kiedy jestem sama, wtedy jest nawet normalnie.
Czemu tak się dzieje? na myśl przychodzą mi PIEROGI.
Przed oczami mam mamę która odbiera mi talerz i nie pozwala jeść. Dlaczego? konsekwencja. kara.
co musiałam zrobić żeby dziecku zabronić jedzenia? 
zawiozłam tatę na zakupy samochodem. Tak, to było w wieku 18-lat. 
Pamiętam jak strasznie płakałam przez ten posrany obiad. Pamiętam ten ból kiedy wydarła mi z rąk talerz i powiedziała, że mam sama robić sobie zakupy i niczego nie jeść.
Dzisiaj mogę jeść a nie potrafię.

Czy to miało aż tak wielki wpływ na moje zaburzenia obecne?
Czuję się jak potwór kiedy zjem trzy posiłki dziennie. Czuję wielki wstręt - kiedy pozwalam sobie jeść. 
Najlepiej czuję się gdy przez kilka dni, nie mam niczego w ustach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz