Za dużo myślę. za dużo.
nieustannie. analizuje. zastanawiam się. planuję. czasem nawet i marzę.
Próbuje znaleźć jakiś ratunek dla samej siebie. boję się. czuję się niebezpiecznie ze sobą samą.
Łatwiej by mi było, gdybym mieszkała z kimś, kto zna moją obecną sytuację.
muszę sama się o siebie zatroszczyć. nazywam swoje myśli destrukcyjne, myśli s. potworem.
Zjada mnie. wysysa. cała moją zawartość.
zostawia tylko opakowanie. puste.
co się robi z papierami/śmieciami? wyrzuca się. do kosza.
rozumiecie? jeśli tak nadal będzie, to mnie wyżre do końca.
to będzie koniec.
Nie mam zamiaru dac się wciągać planom w głowie.
zamykam oczy, otwieram raz jeszcze i tłumacze sobie : organizm swiruje, ma chwilową niedyspozycje. To minie, nie przejmuj się. Wiesz dobrze, że to co ci głową podsuwa jest sprzeczne z twoim myśleniem.
trzeba to tylko wytrzymać i zachować zdrowy umysł.
wstrząsów w głowie jakby mniej. duszności wczorajsze też uciekły.
Pozostał tylko ból istnienia.
Napady bezpodstawnego płaczu.
Bezsens. Rozczarowanie. Złość - na ludzi obok.
Łatwiej mi wylać złość na nich. Za brak wiary, za kolejną wizytę u lekarza.
A to jest troska.
Nie czuję jej. Jestem przepełniona jakimś złem. Nie chcę widzieć. Znowu włączam myślenie negatywnego nastawienia świata do mnie.
Znowu czuję się osaczona. Samotna. Mam wrażenie, że wszyscy celują we mnie.
Walczę z całym światem - walcząc tylko ze sobą.
Z drugiej strony czuję się jak ciężar. Jakby wszyscy znali moje myśli. Zloscili się na mnie oto co się ze mną dzieje.
Mieli mnie dość. Mojego widoku. Głosu.
Jakby byli już tak bardzo wszyscy zmęczeni.
Nie mają sił.
Ja też nie mam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz